Blog > Komentarze do wpisu
Dawno nie pisałam ..

Nic się nie dzieje bez przyczyny.. nie pisałam już dawno bo .. i żadnych wieści nie mam specjalnie radosnych.

Tomiś ma się dobrze (i to jest chyba najważniejsze) co prawda nadal jest delikatnym super nadwrazliwym dzieciakiem, często nie rozumiejącym świata .. jest upartym do bólu,   czasem sztywnym i schematycznym chłopakiem ale jest to teraz prawie zdrowe dziecko (najwyżej z łagodnymi cechami Aspergera).

Martwi mnie jednak Tomek nadal  absolutnie nie radzi sobie nawet  z drobnymi porażkami (każda klasówka jeśli nie jest napisana na 6 lub 5 to .. tragedia grecka), każda przegrana gra (np. warcaby lub planszowa) wywołuje u niego frustrację, nawet gra na komputerze jeśli nie osiaga w niej wyznaczonego poziomu to klęska .... perfekcjonizm niestety dopada Tomka czasem i to jest pewien problem i dla niego i dla otoczenia.

Pewien kłopot stanowi sport. Pomimo iż Tomiś raczej nie jest niezdarą (nieźle  jeździ na rolkach, łyżwach, nartach, koniu, rowerze itd ..) to jednak odbiega sprawnością od swoich kolegów: np. słabiej koordynuje swoje ruchy i dodatkowo  nie chwyta szybkich zasad gier zespołowych (koszykówka, piłka nożna). Ocenę opisową z WF ma mocno średnią.

Ale to wszystko są drobiazgi. Dałam radę tylu rzeczom - teraz też sobie (chyba) poradzę. Tak naprawdę liczą się dobre relacje  Tomka z rówieśnikami - a one na szczęście nie zaburzają się (chociaż i tutaj Tomek jest nadwrażliwy na maksa: np. mówi: kolega burknął "teraz nie mam czasu" - on mnie nie lubi, on mnie nie znosi mamo. On jest niemiły!) Sporo czasu i energii poświęcam na nieustanne  tłumaczenie świata Tomkowi. Na szczęście jest pojętnym uczniem.

A u mnie ?

Słabo.

Kiepsko.

Kiepsko na maksa.

Chyba małżeństwo mi się sypie.

Może  już się rozsypało.

Już dawno.

No,  ale trwam uparcie w tej martwej stagnacji bo:

-Tomek (on się załamie i rozsypie na milion kawałków) gdybyśmy mieli się rozwodzić.

- Brak mi siły na szarpaninę i bezpardonową walkę ..o syna (a Paweł chce go zatrzymać przy sobie i z góry zapowiada ze go nie zatrzymam)

- Nie dam sobie rady sama z Tomkiem. Jestem praktycznie bez rodziny, nie mogę liczyć na jakąkolwiek pomoc. Nie mam siły na podejmowanie takich wyzwań.

To tyle. Pewnie Was rozczarowuję.. przepraszam .... za moment wiosna a ja takie teksty.. sorry 

wtorek, 18 marca 2008, szarlotka66

Polecane wpisy

  • Pękam z dumy, wtajemniczeni wiedzą dlaczego

    Tomek po pół roku szkoły (1 klasa) dostał świetną , moim zdaniem, ocenę opisową. Praktycznie w każdej kategorii osiągnął maksymalne wyniki. Wiem, bo dostałam gi

  • Nie chwal dnia przed zachodem słońca ..

    Ostatni weekend spędzony z chłopakami pokazał że mój entuzjazm był chyba trochę ... przedwczesny . Sukcesy towarzyskie Tomka prysły jak bańka mydlana.. w weeken

  • Upał, upał, upał ... uff

    Paweł z Tomkiem są już 2 tygodnie na urlopie (sami !!!!!)Udało się nam dogadać z jedną babką i ona gotuje Tomkowe bezglutenowe specjały ....... Ja zostałam w do

Komentarze
2008/03/19 21:58:24
Szarlotko przykro mi, wiesz moze z Pawlem laczylo was zamartwianie sie i walka " o Tomka normalnosc". Jak juz poszczescilo sie i dziecko radzi sobie poza rodzina to wy zapomnieliscie o tym co was laczylo przed ta "walka" z autyzmem. Chyba musicie popracowac teraz nad soba, dla siebie musicie znalezc wspolny swiat bez autyzmu , jakies szalenstwa tylko we dwojkie, duza doza przyjemnosci , na nowo uczyc sie rozmowy o czyms innym niz Tomek i jego problemy, to was "wypalilo". Przepraszam ze tak sie madrze , bylam w tym miejscu i z trudnoscia, ale wracam do meza i naszych malzenskich "gierek" sprzed autyzmu :-)))
-
cedosia
2008/03/24 11:06:57
:o(
ściskam wirtualnie
myślę, że skoro macie takie ważne powody jak syn np. to jednak przetrwacie. pewnie Ewa ma racje - trzeba się nauczyć na nowo bycia razem... dobrze wam szła wspólna walka o syna, teraz musicie nauczyć się razem odpoczywać i cieszyć życiem.
trzymam kciuki
-
2008/03/25 22:12:21
Chyba już nie umiemy. Nic już nas nie łączy, Robiliśmy różne próby ale bez entuzjazmu. Oddaliliśmy się od siebie - skupiliśmy się na Tomku i własnych sprawach.. jesteśmy od siebie zbyt daleko....
Właściwie to choroba stopniowo Tomka nas wykończyła (jako parę). Nie zdecydowaliśmy się na 2 dziecko (ze strachu) co było naszym marzeniem, oddaliliśmy się od przyjaciół i rozrywek (zajęci wieloletnią terapią), zaczeliśmy pracować jeszcze więcej (bo kasa na pomoc potrzebna) i tak powoli, powoli oddalaliśmy się od siebie.. no i minęlo kilka lat a teraz chyba nawet nie chcemy wracać do dawnych fajnych klimatów..
..nie bierzcie ze mnie przykładu..
-
2008/04/01 14:14:00
Może pozwólcie sobie pomóc? Czasem człowiek tak się w sobie zapętli, gniewem przesiąknie, niechęcią się przesyci, że te uczucia niczym mgła nie pozwalają mu widzieć przejrzyście i jasno... Mam takie doświadczenia, przeżywałam takie stany.
Może to wam jest potrzebna terapia, wsparcie, jakiś powrót do początków, jeśli początki były dobre? Odnalezienie siebie na nowo i zadziwienie, że można sie było aż tak oddalić?
Wiesz, Szarlotko, gdzie ja bym szukała pomocy przede wszystkim. Ale oprócz tego szukałabym też dobrej terapii.
Czy czujecie coś jeszcze do siebie? Choćby nienawiść? Czy sie kłócicie, walczycie? Jeśli tak, to jeszcze wiele można uratować. Trudniej, gdyby była już obojętność. Ale i z tego można wyjść, uwierz mi.
Trzeba znaleźć drogę...
-
2008/04/01 22:42:58
Szarlotko, jest mój nowy blog. Wysłałam Ci zaproszenie na pocztę gazetową, trzeba je zaakceptować i wtedy się do mnie dostaniesz. Blog jest na hasło, grono odwiedzających będzie wąskie. Czekam na Ciebie!
-
cedosia
2008/04/05 20:23:18
Szarlotko a może przybliz nam co z tą szkołą... skąd to zwątpienie w to czy się nadaje?
-
2008/04/06 14:56:02
Tomiś chodzi do normalnej szkoły. O tym ze mial kiedys problemy nikt nie wie. Ale pomimo tego ze on naprawdę swietnie sie uczy jest wygadany, i na oko jest ok to w bliskich relacjach z rowiesnikami jednak odbiega nieco od normy. Nie lapie niuansów, dowcipów, drwiny i roznych zaawansowanych form bycia z druga osobą.
I jego koledzy stopniowo zaczynają to wyczuwać.. a i nauczyciele nie potrafią zrozumiec ze chłopak ktory pisze dojrzale wypracowania, analizuje teksty i jest dobry z matmy jest jednoczesnie infantylny i nieporadny lub mniej samodzielny ..
Obawiam sie ze ta cała historia ze szkoła moze nie miec happy endu..i pomału muszę szukać czegoś innego..My dodatkowo nie ulatwiamy mu zycia ostatnio, bo jak pisałam nasz związek się rozsypał i Paweł zupełnnie serio rozważa odejście ode mnie (i chce zabrać Tomka) na co oczywiście nie ma żadnych szans .
-
cedosia
2008/04/06 20:43:04
to może jednak znaleźć jednego choć dobrego nauczyciela i wprowadzić go w temat... a może szkoła społeczna, nie raz polecano mi www.jaskolka100.org/rekrutacja/srekrut.html

bardzo mi przykro z powodu twojego małrzeństwa...
-
2008/04/07 09:02:38
JEŚLI BÓG JEST NA PIERWSZYM MIEJSCU - WSZYSTKO JEST NA SWOIM MIEJSCU
bardzo Ci współczuję, ale z każdej sytuacji jest wyjście
bardzo skracając: postanowilismy rozwód tylko szukałam mieszkania dla siebie, nie kłócilśmy sie już nawet - pełna obojętność, ktoś na siłe wbrew wszystkiemu zapakował nas w samochód, zawiózł na rekolekcje, od tego czasu trwamy przy PANU w Domowym Kościele (ruch oazowy dla doroslych), nie jest lekko ale jest inaczej, jest dobrze! czego i Wam zycze! nie poddawaj się! walcz! ZACZNIJ OD NOWA! ZACZNIJ JESZCZE RAZ!
-
2008/04/07 10:10:20
Szarlotko, całym sercem podpisuję się pod komentarzem mojej poprzedniczki.
"Nie ma na ziemi sytuacji bez wyjścia - kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno!"
Zaraz zapodam Ciebie i męża do wspólnotowych intencji modlitewnych - nie ma siły, trzeba wygrać tę wojnę.
Jak znam moją przedmówczynię, zrobi dokładnie to samo. Ona ma taką chytrą modlitwę, a ja sobie odgapię:)
Szarlotko, do boju! Stajemy w szranki razem z Tobą!